Anna Smoszna - kilka słów o mnie
30.05.2012.
Pielęgniarka Roku 2011

W zawodzie pracuję już 26 lat. Hartował mnie jako pielęgniarkę STOCER w Konstancinie, a konkretnie Oddział Ciężkich Urazów Kręgosłupa i Rdzenia Kręgowego. To tam dotknęłam istoty pielęgniarstwa. Pielęgnowanie, pielęgnowanie i jeszcze raz pielęgnowanie.  Towarzyszenie najczęściej młodemu człowiekowi np. po skoku do wody , kiedy to dociera do niego, że prawdopodobnie nigdy nie wróci do swojej aktywności, a cały jego dotychczasowy świat i wszystkie plany na życie legły w gruzach. Po kilku latach pracy w Konstancinie związałam się na dobre i na złe z Wojskowym Instytutem Medycznym. Tutaj pracowałam na oddziałach internistycznych ; Klinice Nefrologii ze Stacją Dializ i do dziś Klinice Endokrynologii i Terapii Izotopowej . Międzyczasie poznałam pracę w prywatnym szpitalu Medicover na Oddziale Chirurgii Jednego Dnia. Realizując swoje zadania zawodowe starałam się podnosić swoje kwalifikacje biorąc udział w Kursach organizowanych przez Ośrodek szkoleniowy WIM . Skończyłam też studia magisterskie w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym na kierunku Pielęgniarstwo. Obszarem moich zainteresowań podczas studiów były prawa pacjenta , w efekcie czego powstały praca licencjacka i magisterska o tej tematyce.

 

Prywatnie jestem żoną i matką. Córka studiuje historię sztuki, syn świeżo po maturze. Godzenie obowiązków domowych z pracą w czasie gdy dzieci były w wieku szkolnym nie zawsze było proste. Udawało się dzięki wsparciu ze strony zespołu. Dziś , jak patrzę na młode mamy to myślę, że jest im trudniej.  Na etapie studiów część obowiązków przejął  mąż, więc wszystko dobrze się udało. W moim życiu nie tylko jednak praca się liczy. Lubię przeczytać dobrą książkę czy pójść do teatru, uciec od miejskiego zgiełku do lasu lub na wieś. Uwielbiam stare domy, meble i bibeloty zwłaszcza z okresu międzywojennego. Z aktywności fizycznych z powodu przebytych kontuzji pozostaje rower , joga i spacery. Moje, na razie niespełnione marzenie to podróże i dobra znajomość języka obcego.

 

Do udziału w Konkursie ,,Pielęgniarka Roku” zmotywowała mnie moja oddziałowa. Miałam wątpliwości czy dam radę. W końcu to udział w konkurencji z o wiele młodszymi  koleżankami . Jednak moje wątpliwości jak się okazało były bezzasadne. Przygotowania do trzeciego etapu konkursu wymagały sporo czasu i zaangażowania. Temat na początku trudny,  okazał się szalenie interesujący. Podczas tych przygotowań doświadczyłam cudownego wsparcia różnych środowisk pielęgniarskich. Mam taka refleksję, że gdyby zdarzało nam się to częściej , mogłybyśmy my, pielęgniarki , nie tylko wygrywać konkursy ale i góry przenosić. Za pierwsze miejsce w konkursie otrzymałam sporo nagród rzeczowych. Nagrodą główną jest dla mnie jednak to, że poznałam lepiej historię pielęgniarstwa z której nasze środowisko może być dumne i wyciągać wnioski na przyszłość. Nie do przecenienia jest fakt, ze przy okazji konkursu poznałam wiele ciekawych osób związanych z pielęgniarstwem dziś bądź w przeszłości. Marzy mi się aby  historię pielęgniarstwa w szerszym zakresie mogli poznawać studenci pielęgniarstwa podczas procesu kształcenia.